Straż PożarnaHorror w gminie Zagnańsk. Podpalił własny dom. Poważne poparzenia ojca, córki i dziecka

Horror w gminie Zagnańsk. Podpalił własny dom. Poważne poparzenia ojca, córki i dziecka

Do dramatycznych wydarzeń doszło w piątek przed południem w miejscowości Jaworze, na terenie gminy Zagnańsk. W jednym z domów jednorodzinnych wybuchł pożar, w wyniku którego poważnych obrażeń doznały trzy osoby – 73-letni mężczyzna, jego 43-letnia córka oraz 11-letni wnuk.

Foto ilustracyjne
Foto ilustracyjne
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | DAREK11, Foto: Stock Adobe

Zgłoszenie o zdarzeniu wpłynęło do służb ratunkowych tuż przed godziną 12:50. Na miejsce natychmiast skierowano policję, zespoły ratownictwa medycznego oraz sześć zastępów straży pożarnej. Ze względu na rozległe poparzenia poszkodowanych do akcji włączono również Lotnicze Pogotowie Ratunkowe.

Strażacy zastali pożar w budynku jednorodzinnym. W chwili zdarzenia wewnątrz przebywały trzy osoby. Wszystkie zostały objęte natychmiastową pomocą medyczną i przetransportowane do szpitali – zarówno karetkami, jak i śmigłowcem LPR.

– Doszło do pożaru w budynku jednorodzinnym. W obiekcie w momencie zdarzenia przebywały trzy osoby. Wszystkie są pod opieką zespołów ratownictwa medycznego oraz Lotniczego Pogotowia Ratunkowego ze względu na odniesione poparzenia .

przekazał st. kpt. Marcin Bajurrzecznik prasowy świętokrzyskiej straży pożarnej.

Policjanci rozpoczęli ustalanie okoliczności pożaru niemal natychmiast po zabezpieczeniu miejsca zdarzenia. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że 73-letni mężczyzna miał wejść do domu, w którym przebywała jego córka wraz z dzieckiem, niosąc pojemnik z łatwopalną substancją. Następnie miał udać się na piętro budynku i doprowadzić do zaprószenia ognia.

Wstępne ustalenia wskazują, że mężczyzna rozlał łatwopalną substancję i podpalił ją wewnątrz budynku –

 informował st. asp. Jacek Borekz zespołu prasowego Komenda Miejska Policji w Kielcach.

Płomienie objęły zarówno 73-latka, jak i jego 43-letnią córkę oraz 11-letniego wnuka. Wszyscy doznali poparzeń i pozostają pod stałą opieką lekarzy. Na ten moment służby nie informują o stanie zdrowia poszkodowanych.

Na miejscu zdarzenia przez wiele godzin pracowali policjanci i strażacy. Teren został zabezpieczony, a funkcjonariusze prowadzą dalsze czynności procesowe. Sprawa będzie przedmiotem postępowania, które ma wyjaśnić dokładny przebieg i motywy działania mężczyzny.

Wybrane dla Ciebie