Piotr Adamczyk w roli Roberta Goca wypadł świetnie. Miał bardzo prawdziwy akcent w dialogach, które prowadził w języku angielskim. Akcja nabiera tempa w Tajlandii. Tam będzie się działo, będzie strzelanina. Goc zostanie ranny, ale wyjdzie z tego. O własnych siłach dotrze do szpitala, a później ponownie spotka się z Olą przed jej powrotem do Polski. W toku śledztwa (jeszcze wcześniej przed wydarzeniami w Tajlandii) tropiąc Olę w Anglii trafi na satanistyczną imprezę na której zostanie obezwładniony i dojdzie do sceny w której organizatorka imprezy, zmusi do obcowania z Olą (chociaż w filmie widzimy tylko Adamczyka oraz słyszymy to co tam się dzieje). Przez to Goc będzie miał od tego momentu problemy psychiczne i trafi do psychiatry. Końcówka film kończy się tragicznie dla Goca. Postanowi wymierzyć sprawiedliwość na własną rękę. Pojedzie ponownie na imprezę satanistyczną z bronią maszynową. Zginie wielu złych ludzi. Goc uwoli kilkanaścioro dzieci. Przyjedzie bardzo dużo angielskiej policji. Goc z broni krótkiej spróbuje popełnić samobójstwo, ale magazynek będzie pusty. Wyjdzie zatem z bronią maszynową skierowaną w angielskich policjantów, a Ci odpowiedzą ogniem. Więcej poniżej!
Ogólnie film uważam za ciekawy i gdybym miał zdecydować czy iść do kina – poszedłbym jeszcze raz. Tym bardziej, że w Ostrowcu ceny za bilet są naprawdę spoko w porównaniu do sieciówek z dużych miast. Muszę powiedzieć, że kino w Browarze Kultury również bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Spora sala, niezłe nagłośnienie, ekran dobrej wielkości. Wszystko na plus. Fajnie, że reżyserowi udało się wszystko zmieścić w 2 h filmu.