Obiecano mu 75 tys. euro od umierającej kobiety. 32-latek stracił ponad 42 tys. zł

Miała być darowizna w wysokości 75 tysięcy euro od ciężko chorej kobiety z Francji. Zamiast fortuny były kolejne "podatki", "prowizje" i "opłaty manipulacyjne". 32-letni mężczyzna z powiatu opatowskiego w niespełna dwa tygodnie przelał oszustom łącznie 42 250 zł. Aby zdobyć pieniądze, pożyczał je nawet od znajomych. Proceder przerwała dopiero jego krewna.

Foto ilustracyjneFoto ilustracyjne
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Bartlomiej Magierowski, Foto: Stock Adobe
Konrad Koneczny

W czwartek do Komisariatu Policji w Ożarowie zgłosił się 32-latek, który poinformował funkcjonariuszy, że padł ofiarą oszustwa "na darowiznę z zagranicy".

Wszystko zaczęło się na początku sierpnia. Na telefon mężczyzny przyszła wiadomość od kobiety podającej się za mieszkankę Francji. Twierdziła, że przebywa w szpitalu, jest bardzo ciężko chora i z powodu swojego stanu zdrowia chciałaby przekazać mu ogromną darowiznę.

Kwota była kusząca – 75 tysięcy euro.

Dokument z "kancelarii przy sądzie w Paryżu"

Historia została przygotowana tak, aby wyglądała wiarygodnie. Kobieta skierowała 32-latka do swojego "opiekuna", przekazała mu francuski numer telefonu, a następnie przesłała dokument, który miał pochodzić z kancelarii notarialnej działającej przy sądzie w Paryżu.

Dokument był sfałszowany, ale mężczyzna uwierzył w przedstawioną historię.

Aby otrzymać pieniądze, musiał wypełnić formularz zawierający dane osobowe i numer rachunku bankowego. Przesłał także zdjęcia swoich dokumentów.

Wtedy rozpoczął się właściwy etap oszustwa.

Najpierw podatek, później kolejne opłaty

Przestępcy zaczęli żądać kolejnych przelewów. Tłumaczyli, że pieniądze są konieczne na pokrycie podatków, kosztów przelewu czy różnego rodzaju "opłat manipulacyjnych".

32-latek nie miał wystarczających oszczędności, ale nadal wierzył, że po uregulowaniu wymaganych należności otrzyma obiecane 75 tysięcy euro.

Zaczął więc pożyczać pieniądze od znajomych i przesyłać je oszustom.

W ciągu niespełna dwóch tygodni dokonał serii przelewów na łączną kwotę 42 250 zł.

Poprosił krewną o pieniądze na "ostateczną opłatę"

Oszustwo prawdopodobnie trwałoby dalej, gdyby nie reakcja jednej z bliskich osób.

32-latek po raz kolejny zwrócił się do krewnej z prośbą o pożyczkę. Tym razem pieniądze miały zostać przeznaczone na "ostateczną opłatę", po której rzekoma darowizna miała wreszcie trafić na jego konto.

Kobieta szybko zorientowała się, że jej krewny może być ofiarą przestępstwa. Odmówiła przekazania mu pieniędzy i nakazała mu natychmiast zgłosić się na policję.

Dzięki jej reakcji udało się przerwać dalsze wpłacanie pieniędzy oszustom.

"Darmowa fortuna" z zagranicy powinna wzbudzić podejrzenia

Policja przypomina, że oszustwo "na spadek" czy "na darowiznę z zagranicy" jest znanym sposobem działania cyberprzestępców.

Schemat zazwyczaj jest podobny. Nieznana osoba informuje o ogromnym spadku, darowiźnie albo fortunie, która ma trafić do przypadkowo wybranego odbiorcy. Następnie pojawiają się rzekomi prawnicy, notariusze czy pośrednicy oraz żądania kolejnych opłat.

Przestępcy mogą przesyłać fałszywe dokumenty, posługiwać się zagranicznymi numerami telefonów i konsekwentnie budować poczucie, że pieniądze są już niemal w zasięgu ręki.

Warunek jest zawsze podobny – najpierw trzeba zapłacić.

Policja ostrzega przed przekazywaniem dokumentów

Szczególnie niebezpieczne jest przesyłanie nieznanym osobom zdjęć dowodu osobistego lub innych dokumentów tożsamości. Pozyskane w ten sposób dane mogą zostać wykorzystane do kolejnych przestępstw, m.in. prób wyłudzenia pożyczek czy zakładania rachunków bankowych.

Sygnałem alarmowym powinno być również każde żądanie zapłaty "podatku", "prowizji" czy "opłaty manipulacyjnej" przed otrzymaniem obiecanych pieniędzy.

W przypadku podejrzanej oferty warto też skonsultować się z bliskimi. Historia 32-latka pokazuje, że spojrzenie osoby z zewnątrz może przerwać mechanizm manipulacji, zanim straty staną się jeszcze większe.

W tym przypadku obietnica 75 tysięcy euro zakończyła się stratą ponad 42 tysięcy złotych i sprawą zgłoszoną policji.

Wybrane dla Ciebie